Zapraszamy na spotkanie do Lublina.

KODEŃ

10 czerwca 2017 roku

(na podstawie wrażeń uczestników)

Poranek dziesiątego dnia czerwca wita nas słońcem i ciepłym powietrzem. Naszą podróż z Lublina do Kodnia zaczynamy punktualnie i „po Bożemu” – modlitwą i różańcem. Powoli wchodzimy w nastrój odpowiedni do przeżyć czekających pielgrzymów udających się do sanktuarium Matki Bożej w Kodniu. Pojawiają się lekkie obawy co do pogody, ponieważ po południu przewidywane są opady deszczu. Jednak słońce i jasny dzień pozwalają zapomnieć o niepokoju. Jedziemy do Mamy! Zabieramy osobiste oraz powierzone nam intencje. Będziemy dziękować za każdy dzień, za każdą radość, za wszelkie trudy, za wszystko! i będziemy prosić o potrzebne Łaski.

Już jesteśmy na miejscu, w Kodniu. Sanktuarium emanuje duchem modlitwy, daje przestrzeń modlitewną dla różnych osób, pielgrzymów przybyłych pieszo, autokarem – jak my, samochodem, rowerem (z zielonego szlaku rowerowego). Tętni nieustającą modlitwą, rozmaite grupy przybywają tutaj o różnych porach dnia. Historia świątyni przybliżana jest przybyszom na wiele sposobów: poprzez wystawy, pamiątki, książki, kartki, ale również poprzez niespodziewane poruszenie serca, kiedy w altanie oplątanej soczystą roślinnością, z ocembrowaną wodą pośrodku, podnosząc głowę w górę zauważa się słowa: „Oczyść mnie Panie z grzechów moich”, „Spuść na mnie Panie strumień Twojej Łaski”.

Idziemy do kościoła i uczestniczymy we Mszy Świętej dla pielgrzymów. Jest mnóstwo ludzi, dzieci komunijne i mądra homilia. Patrząc na cudowny wizerunek Maryi z Dzieciątkiem myślimy o niezwykłej historii obrazu i „błogosławionej winie” polskiego arystokraty, który za wszelka cenę zapragnął ten skarb zdobyć dla swojego ludu na Podlasiu. Owoce obecności obrazu w Kodniu były obfite i trwają do dziś.

Po Mszy Świętej zwiedzamy podziemia świątyni, muzeum klasztorne ojców oblatów, gdzie znajduje się ekspozycja ikon unickich, eksponaty ze skarbca sanktuarium, okazy ornitologiczne oraz pamiątki z misji prowadzonych na wszystkich kontynentach przez zgromadzenie oblatów. Modlimy się w gotyckiej kaplicy zamkowej Świętego Ducha, idziemy na Kalwarię ze stacjami Drogi Krzyżowej, zatrzymujemy się przy Unickiej Bramie – Dzwonnicy, pozostałości po świątyni unickiej św. Michała Archanioła.

Bujna zieleń otaczająca sanktuarium, wszechobecny zapach świeżo skoszonej trawy i ziół z ogrodu zielnego stwarza możliwość wypoczynku na łonie przyrody w tym słonecznym i ciepłym dniu. Kilkaset metrów dalej przepływa Bug i widać oznaczenia granicy państwa. Jesteśmy kilkanaście kilometrów od Brześcia.

To nie koniec dzisiejszych wrażeń. Czeka nas wizyta w Kostomłotach, parafii unickiej, czyli greckokatolickiej. Wchodząc na teren jedynej na świecie funkcjonującej parafii neounickiej obrządku bizantyjsko-słowiańskiego zauważamy dbałość o piękno tego miejsca na wschodzie położonego pośród zieleni.

Zaczynamy od grillowania i śpiewania przy gitarze. Panuje miła atmosfera, zwłaszcza gdy okazało się, że wszyscy obecni młodzi „znają Marysię”. To właśnie ta uśmiechnięta osoba potrafiła zgromadzić tylu równie uśmiechniętych młodych ludzi. I właśnie oni, wielu po raz pierwszy mający kontakt z Dziełem, dzieląc się wrażeniami podkreślają klimat spotkania, otwartości, taktownego zainteresowania inną osobą, serdeczności wobec drugiego człowieka. Mają poczucie, że tutaj, wśród tylu osób można być sobą, bo nikt niczego nie narzuca, ludzie słuchają siebie nawzajem, są uważni na innych.

Idziemy do cerkiewki pięknie ozdobionej ikonami i „rusznikami” z haftem krzyżykowym. Wita nas ojciec z brodą w stroju podobnym do ubioru duchownych prawosławnych. Opowiada o historii unitów na tle historii kościoła. A my, wracający z Kodnia od Miłosiernej Matki Jedności, myślimy o bogactwie różnorodności w jedności. Ksiądz greckokatolicki mówi tak prosto, barwnie i ciekawie, że chciałoby się słuchać i słuchać. Przedtem kilka osób z naszej grupy miało okazję słyszeć, jak opowiadał dzieciom o Panu Jezusie. Robił to w tak niepowtarzalny sposób, że ani dzieci, ani my tego nie zapomnimy!

Zbliża się pora powrotu. Wiele osób podkreśla, że dzisiejszy sobotni dzień jest jak niedziela – czas świętowania, czas spotkania, czas bycia z innymi. Wracamy od Mamy ubogaceni duchowo, radośni dzięki pięknej atmosferze. Nie spadła ani jedna kropla deszczu, a zapowiadano burze…

Dziękujemy Matce Jedności za piękny czas naszego spotkania! Dziękujemy organizatorom! Dziękujemy Chiarze za jej inspirację do dążenia do jedności!

Regulamin(500)