On po prostu był

 
Wspomnienie o Tadeuszu Pudłowskim

Moje wspomnienie o Tadeuszu Pudłowskim

Już nawet nie pamiętam, kiedy żeśmy się poznali. Po prostu dla mnie Tadeusz zawsze był w  Warszawie i był nierozerwalną częścią warszawskiego focolare. Jedna z tych „kolumn” budowy, do  której istnienia jesteśmy tak przyzwyczajeni, że nawet sobie nie zdajemy sprawy, jaka jest ważna i ile dźwiga… Mogło się wydarzyć wszystko, przyjść najgorsza zawierucha, on po prostu był, jest i wierzę, że w jakimś sensie – będzie…

Był człowiekiem „charakterystycznym” – nie dało się go nie zauważyć. Inżynier kolejowy, który umiał postawić na swoim i nie bawił się w półśrodki i półprawdy. W środku skrywało się gołębie serce, które tak się niekiedy rozpaliło, że czasami nawet poparzyło!

Żyłem 10 lat w focolare w Aninie, wcześniej znałem Tadka jako młody chłopak, który przyszedł studiować do Warszawy. Będziemy mu zawsze wdzięczni za dom na Paczkowskiej, który powstał dzięki jego staraniom i przedsiębiorczości. Bo był człowiekiem czynu i konkretu. Ile razy ratował nas w rozwiązywaniu różnych praktycznych problemów! Był naszą ostatnią deską ratunku. Tak, to prawda, niekiedy „natarł nam trochę uszu” za różne rzeczy, które według niego powinny funkcjonować inaczej, ale nigdy nie odmówił nam swojej pomocy, czasu, rady – czy to chodziło o piec, który nie grzał, gołębie na dachu, skomplikowane sprawy urzędowe i inne mniejsze lub większe uciążliwości życia codziennego.

Był nieodzowną częścią warszawskiej wspólnoty Ruchu Focolari. Jeden z tych pierwszych świadków, którzy stali przy narodzinach wspólnoty i przyczynili się do jej rozkwitu. Dzielił z nią radości i smutki, przetrwał wiele i nigdy się nie cofnął. Prawdziwy wolontariusz Boga – człowiek z krwi i kości, który wytrwale podąża ku temu, co nie z tej ziemi…

Nie miał łatwego zadania, bo przypadł mu w udziale charakter dosyć skomplikowany, niekiedy nazbyt wybuchowy. Myślę, że najważniejsze bitwy, zwycięstwa i porażki stoczył sam ze sobą i te pozostaną jego tajemnicą.

Dla mnie pozostanie przykładem wierności i wytrwałości.

Tadku, dziękujemy Ci z całego serca za tę warszawską wspólnotę – rodzinę, którą wytrwale budowałeś. Wspieraj ją dalej z góry.

Adam Miazga

Loppiano, 10.12.2021

Regulamin(500)