Ewangelia św. Mateusza przedstawia nam błogosławieństwa. Znajdują się one na początku Kazania na Górze, zawartego w trzech kolejnych rozdziałach Ewangelii św. Mateusza, które stanowią tak zwany zbiór nauczania Jezusa.
Słowo błogosławieni znaczy w pełni szczęśliwi. Jezus jest dopiero na początku swojego publicznego działania, a od razu przedstawia życie chrześcijańskie jako drogę do szczęścia, bo wie, że każdy człowiek chce być szczęśliwy. Można by powiedzieć, że Jezus postępuje jak dobry specjalista od reklamy i marketingu. Dzisiaj właśnie firmy i koncerny przedstawiają swoje produkty jako drogę do szczęścia. Jezus robi to jednak nie dla swojego interesu, lecz dla naszego dobra. Bóg stworzył nas nie po to, byśmy byli smutni, lecz szczęśliwi jak On, a Jezus wskazuje nam kierunek, który do tego prowadzi.
Jaki to kierunek? Spróbujmy sobie wyobrazić nasze życie jako półprostą, która rozpoczyna się od naszego JA i przebiega w górę ku Bogu. Na tej półprostej każdy z nas znajduje się w jakimś miejscu. Dzisiejszy świat obiecuje nam szczęście, kierując życie na siebie samych, orientując nas ku naszym zachciankom. Ten kierunek można określić jako kierunek „więcej mieć”. Kierunek „więcej mieć” jest łatwy, nie trzeba się dużo wysilać: droga prowadzi w dół. W tym kierunku nie znajdziemy jednak szczęścia, lecz tylko przyjemności, które trwają krótko, a pozostawiają puste serce.
Jezus przez błogosławieństwa pokazuje nam inny kierunek. To kierunek „więcej dawać”, życie ukierunkowane na Boga i na innych. Jest to kierunek trudniejszy, bo to kierunek pod górę, ku Bogu. Jednak jest to kierunek, który realizuje człowieka i raduje serce. W tym kierunku szedł sam Jezus.
Co Jezus nam mówi w błogosławieństwach? Świat goni za pieniędzmi? Jezus mówi, że pełni szczęścia doświadczają ubodzy w duchu. Ubodzy to znaczy ci, którzy nie mają serca przy pieniądzach, lecz „u Boga”. Świat szaleje za rozrywkami, a Jezus mówi, że pełni szczęścia są ci, którzy płaczą. Kim oni są? To ci, którzy nie żyją lekkomyślnie, na wesoło, lecz w sposób odpowiedzialny. To ludzie, którzy ofiarnie starają się dobrze pracować, studiować i spełniać swoje obowiązki rodzinne, kościelne i społeczne. Świat myśli, że aby osiągnąć sukces trzeba się głośno reklamować, a Jezus mówi, że największy sukces osiągną cisi, to znaczy ci, którzy są pokorni i nie czynią dużo szumu wokół siebie.
W świecie jest modne sprytne oszukiwanie, a Jezus broni uczciwości i sprawiedliwości. Świat jest bezpardonowy, a Jezus chwali miłosiernych. Świat lansuje seks jako rozrywkę, a Jezus mówi, że Boga oglądać będą ci, którzy mają czyste serce, to znaczy ci, którzy nie traktują ani siebie, ani drugiego człowieka jako zabawkę, lecz jako osobę obdarzoną Bożą godnością. Świat lansuje wojnę, nawet prewencyjną, jako sposób rozwiązywania konfliktów, a Jezus obiecuje, że synami Bożymi nazwani będą ci, którzy wprowadzają pokój.
Kierunkiem, który Jezus wskazuje, jest pójście pod prąd istniejących stereotypów, które wiążą szczęście z posiadaniem. Dobra materialne, we właściwej mierze, są owszem potrzebne do życia, ale nie one są źródłem szczęścia, lecz – miłość prawdziwa i ofiarna. Przede wszystkim doświadczamy pełni szczęścia, kiedy uda się żyć w miłości wzajemnej.
Miłość wzajemna jest najwyższym dobrem, jest lekarstwem na wszystkie podziały, które męczą rodziny, Kościół, społeczeństwo i stanowią główną chorobę naszych czasów. Starajmy się mieć to lekarstwo zawsze ze sobą. Wtedy będziemy błogosławieństwem dla naszych rodzin, dla naszych wspólnot.
ks. Roberto