XII Zjazd Gnieźnieński 11-14 września 2025

 
Pierwszy Zjazd odbył się w roku 1000, kiedy cesarz niemiecki Otton III wybrał się do Gniezna, by nawiedzić grób św. Wojciecha. Kolejne Zjazdy odbywały się od 1997 roku. Wówczas gościem specjalnym był Ojciec Święty Jan Paweł II.

Hasłem XII Zjazdu Gnieźnieńskiego było

„Odwaga pokoju. Chrześcijanie razem dla przyszłości Europy”.

Telegramy z wyrazami uznania dla tej inicjatywy przesłali m. in. Papież Leon XIV, patriarcha Konstantynopola Bartłomiej, oraz prezydent Karol Nawrocki.

Każdego dnia odbywały się wykłady wspaniałych naukowców, działaczy społecznych, duchownych.

* Nowe spojrzenie na ekonomię: prelegent starał się udowodnić, że współczesna ekonomia jest postawiona „na głowie”. Nastąpił zabawny moment, ponieważ po wypowiedzeniu tego stwierdzenia stanął na głowie… Przekonywał, że konkurencję i nadmierną eksploatację dóbr, dążenie do maksymalnego zysku można przepracować na współpracę przedsiębiorstw i korporacji, dbałość o nasze zasoby naturalne, poszanowanie pracowników. Wykład ten przypominał mi naszą Ekonomię Komunii

* Ekologia, zmiany klimatyczne: Musimy mieć świadomość, że oprócz wszystkich znanych przyczyn degradujących nasze środowisko naturalne – również, a może najtragiczniejsze – są wojny. Dlatego pilnym wyzwaniem jest troska o pokój na świecie. Ciekawe spostrzeżenie przekazał nam prelegent. Otóż naukowcy doświadczalnie stwierdzili, że dwutlenek węgla (tak „tępiony przez ekologów”) jest bardzo ważnym czynnikiem w rolnictwie. Zwiększone stężenie dwutlenku węgla powoduje lepszy wzrost upraw. Bez niego – nie ma życia.

* Budowanie pokoju: wielokrotnie powtarzano, że pokój – to nie tylko brak wojny, pokój rodzi się w sercu każdego z nas. Nie możemy go budować samemu, potrzebna jest wspólnota, pokój budujemy razem. Powszechne braterstwo, o którym Papież Franciszek pisał w encyklice „Fratelli tutti”. Słuchając przypominała się nam Chiara, która właśnie mocno akcentuje powszechne braterstwo. W budowaniu pokoju dużą rolę ma Kościół: jedność chrześcijan, ich pojednanie przyczynia się do tworzenia braterskich relacji międzyludzkich.

* Nowe horyzonty solidarności: solidarność jest podstawą pokoju. Trzeba budować z drugim człowiekiem. Wiąże się ona z przebaczeniem, pojednaniem i dialogiem. Dotyczy każdego, a także polityków, działaczy społecznych chrześcijan i ludzi dobrej woli.

Oprócz wykładów mieliśmy do wyboru warsztaty w małych grupach. Do wyboru było ich ponad 60 dotyczących głównych tematów.
My wybraliśmy tematy: „Uważność, przebaczenie, pojednanie”, „ Duchowe inspiracje w zrozumieniu pokoju”, „Warsztaty małżeńskie – napełnieni pokojem”.

Ważnym punktem programu były poranne ekumeniczne nabożeństwa Słowa Bożego prowadzone przez Kapelanów Zjazdu. Byli nimi: ksiądz katolicki z Gniezna, ksiądz ewangelicki z Poznania i ksiądz prawosławny z Warszawy. Czytania z Pisma Świętego oraz homilie dostosowane do tematów prelekcji i warsztatów danego dnia. Był to dobry początek dnia: modlitwa, śpiew pieśni z Taize, cisza, słuchanie.

Po kolacji mogliśmy uczestniczyć w „Wieczornych rozmowach”, koncercie dla pokoju „Kochanowski”, albo udać się na ekumeniczne nabożeństwo do jednego z trzech kościołów chrześcijańskich na terenie Gniezna.

Zjazd rozpoczął się uroczystą ekumeniczną modlitwą o pokój w Bazylice Prymasowskiej. Podczas pieśni na wejście był wniesiony Ogień z Jerozolimy od którego zapalono paschał, a następnie siedem świec, które potem zostały przekazane do siedmiu kościołów Gniezna. Również ten ogień przekazywano zgromadzonym do lampek oliwnych (specjalnie przygotowanych na tę modlitwę). Podczas uroczystości był uruchomiony telemost z Wszechukraińską Radą Kościołów i Organizacji Religijnych (Kijów). Uroczystość zakończyło błogosławieństwo Aaronowe udzielone przez zwierzchników Kościołów. Zjazd zakończył się w niedzielę uroczystą Mszą św. celebrowaną przez ks. Prymasa wraz z wieloma księżmi obecnymi na Zjeździe.

My, na Zjazd Gnieźnieński wybraliśmy się po raz pierwszy. Przed wyjazdem mieliśmy wiele osobistych (zdrowotnych) wątpliwości: długa podróż, tłumy ludzi, bogaty program… Ale nasze zaangażowanie i pragnienie uczestniczenia w tym spotkaniu, przeważyły. Pojechaliśmy i „przewidywane” problemy zdrowotne nie wystąpiły. Doświadczyliśmy ogromu przeżyć i bardzo osobistych wrażeń. Można to określić jednym słowem – podziw: dla organizatorów spotkania (namiot na 1000 osób, nagłośnienie i całe zaplecze) oraz zachwyt: nad tematami wybitnych osób duchownych i prelegentów. Nie czuło się przemęczenia natłokiem tematów. Były możliwości nawiązania ciekawych kontaktów i odnowienia zaległych. Okazana serdeczność młodych (obstawiali recepcję, wydawali słuchawki). Cieszyła też liczna młodzież, która uczestniczyła w spotkaniach oraz warsztatach.

Z czym wyjeżdżamy ze Zjazdu Gnieźnieńskiego?

Pokój, to nie tylko brak wojny. Dążenie do pokoju to proces, działanie. Wymaga wysiłku i odwagi. Zdobywa się go każdego dnia. Jest wartością i obowiązkiem powszechnym. Nie można utrwalać podziałów. Trzeba pracować na rzecz pokoju w domach rodzinnych, w miejscach pracy, między chrześcijanami, w Kościele. Pokój zaczyna się w sercu każdego z nas. Jest darem Boga. Razem modlimy się o niego.

Miłość i przebaczenie Nie ma miłości bez przebaczenia. A przebaczenie nie jest oznaką słabości. Przeciwnie: jest odwagą, pokorą, siłą. Przebaczenia uczymy się z Krzyża. Krzyż jest po to, by zbawić świat. Bóg zwycięża poprzez miłość i miłosierdzie. Nie ma Zmartwychwstania bez cierpienia, bez Krzyża. Nie być doskonałym, ale wiarygodnym.

Największe wrażenie całości zgromadzenia i w tym szczególnie również mnie, zrobiło wystąpienie ks. biskupa Mounir Khairallaha z Libanu.
Mówił o swoim tragicznym przeżyciu, gdy miał 5 lat. (Liban od lat ogarnięty walkami). Rodzice przygarnęli szukającego miejsca do zakwaterowania obcego. Obcy okazał się wrogiem. Zamordował rodziców. Było to 13 września 1958 roku. W domu pozostała czwórka dzieci. Najmłodszy jednoroczny, potem on pięcioletni i jeszcze dwóch braci. Po tej tragedii osieroconymi dziećmi zajęła się rodzona siostra ich matki – karmelitanka. Po przyjściu do klasztoru zaprowadziła dzieci do kaplicy. Kazała klęknąć, rączki wznieść ku górze i powtarzać – przebaczamy. Po latach wstąpił do seminarium i przyjął święcenia kapłańskie. Dokładnie 13 września – w rocznicę okrutnej śmierci rodziców. Po latach, w parafii do której go przydzielono, poprowadził rekolekcje dla młodzieży. Tematem było – przebaczenie. Zaczął od swoich tragicznych przeżyć. Jeden z uczestników zapytał wprost: czy ksiądz przebaczył? A on zaniemówił. To przebaczenie 5-latka nie było pełnym przebaczeniem. Zrozumiał. Jako dorosły, jako kapłan przebaczył. Przemawiał do nas zgromadzonych na Zjeździe dokładnie 13 września. Nadmienił, że po raz pierwszy – w rocznicę 13 września – jest poza swoją parafią. Słuchacze wstali i gromkimi brawami, dziękowali. Wielu sięgnęło po chusteczki.

Ambicją moją było dostać się do ks. biskupa i ucałować Jego dłoń. Udało się to w sobotę po ostatniej konferencji. Widząc biskupa wstającego, natychmiast (siedzieliśmy w trzecim rzędzie) ruszyłem w Jego kierunku i stanąłem tuż przy Nim. Nie zważałem na ks. Prymasa, który podjął rozmowę z ks. biskupem z Libanu, chwyciłem Jego prawą rękę. On próbował się uwolnić, nie pozwoliłem. Odchyliłem Jego dłoń i ucałowałem. Potem tę dłoń położyłem na mojej głowie, żeby pobłogosławił. On w tym momencie serdecznie przytulił mnie do siebie. Ja objąłem Jego również. Miałem przygotowany długopis i notatkę o Nim w naszym podarowanym zeszycie. Wręczyłem długopis i podsunąłem informację w zeszycie o Nim. Wpisał po arabsku krótki tekst i podpisał się. W tłumaczeniu (według sztucznej inteligencji) brzmi: „W imię Boga Miłosiernego, Litościwego” (tradycyjna islamska formuła otwierająca, tzw. basmala).

Drugi mój zachwyt, to wystrój kaplicy, przygotowany przez Wspólnotę Chemin Neuf. Urzekająca prostotą. W centrum krzyż (Taize). Po prawej stronie na zwykłej skrzyni (do owoców) Pismo Św., po lewej stronie lampion ze Światłem betlejemskim również na skrzyni. A wszystko na tle flag żółtych, pomarańczowych, i pośrodku czerwonej. Nie barokowy, nie gotycki czy romański przepych. Zwykła prostota z którą mamy na co dzień do czynienia. Przy okazji nadmienię: byłem na pielgrzymce do Ziemi Świętej. Nie byłem zachwycony kaplicami, świątyniami w miejscach szczególnych, byłem w nich krótko i wychodziłem w pola na których gromadziły się tłumy i słuchały Jezusa. I tak na końcu, cały świat jest JEDNYM Z DZIEŁ BOŻYCH, JEDNĄ ŚWIĄTYNIĄ BOŻĄ nam podarowaną.

Wiktor i Joanna Dubaniewicz

Regulamin(500)