Jan Chrzciciel, przebywający w więzieniu, posyła swoich uczniów do Jezusa z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. To pytanie może nas zaskoczyć. Przy chrzcie Jezusa Jan widział przecież niebo otwarte i Ducha Świętego spoczywającego na Nim, i słyszał głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.
Dlaczego teraz, u tak świętego jak Jan, powstają wątpliwości? Aby to zrozumieć, możemy odwołać się do doświadczenia wielu innych wielkich świętych. Pod koniec życia doświadczali nierzadko wątpliwości w wierze, tak zwanej „nocy ducha”. Jest ona ostatecznym oczyszczeniem przed spotkaniem z Bogiem.
Tak mogło być też u Jana Chrzciciela, o którym Jezus powiedział: „Między narodzonymi z niewiasty nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim, jest większy niż on”. Ta wypowiedź Jezusa może też nas zaskoczyć. Co w królestwie Bożym jest tak inne, że najmniejszy obywatel nieba jest większy niż najświętszy obywatel ziemi?
Myślę, że możemy to zrozumieć, jeśli uświadomimy sobie, że w niebie żyje się nie życiem ludzkim, lecz Bożym. Ojciec, Syn i Duch Święty nie żyją „osobno” na sposób indywidualny, lecz wspólnotowo: stanowią jedno w miłości wzajemnej.
Św. Jan żył w pojedynkę i bardzo kochał Boga. Kto żyje w jedności z braćmi i siostrami, nie tylko Boga kocha, ale uczestniczy w Jego życiu. Jest to wielka różnica. W niebie żyje się nie jako suma świętych, lecz jako communio sanctorum, jako wspólnota świętych.
Dlatego, kiedy w Kościele żyjemy nawet bardzo pobożnie, ale w pojedynkę, brakuje nam istotnego wymiaru życia chrześcijańskiego, jakim jest wspólnotowość, życie w miłości wzajemnej. Aby żyć w niebie, wcześniej czy później będziemy musieli nauczyć się tej wspólnotowości.
Pierwsi chrześcijanie dobrze to rozumieli i realizowali. O nich poganie mówili: „Patrzcie, jak oni się wzajemnie miłują i gotowi są oddać życie jedni za drugich”. Oni żyli życiem Bożym i dzięki temu byli najlepszymi świadkami Jezusa, który powiedział: „Po tym poznają, że jesteście uczniami Moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie”. Poganie to dostrzegali, rozpoznawali Jezusa i nawracali się.
Dzisiaj żyjemy w świecie, który staje się coraz bardziej podobny do świata pogańskiego. Czy nie słyszymy wezwania Jezusa, by żyć podobnie jak pierwsi chrześcijanie, nie w pojedynkę, lecz wspólnotowo, by tak jak oni budzić w ludziach swoich środowisk zainteresowanie tym nowym sposobem życia wspólnotowego, przyniesionym przez chrześcijaństwo?
Jest to palące pytanie w czasach pomnażających się konfliktów w rodzinach i w społeczeństwie oraz wojen trwających między narodami. Weźmy to sobie do serca, doświadczając ciepłego i radosnego spotkania z Dzieciątkiem. Bóg staje się człowiekiem, dzieckiem i uczestniczy w naszym ludzkim życiu, abyśmy my mogli uczestniczyć w Jego boskim życiu.
ks. Roberto